Feng Shui Xian Sheng
Poniżej fragment artykułu holenderskiego mistrza feng shui Heluo na temat starożytnych mistrzów feng shui.
Drodzy przyjaciele, Jeżeli Feng Shui ma cokolwiek znaczyć, to powinno spełniać dwa podstawowe warunki :- powinno być oparte na mocnej i uniwersalnie dającej się zastosować logice- powinno pozwolić na autonomię i autentyczność dla każdej jednostki Jeżeli ja byłbym nauczycielem czy praktykiem i dawałbym moim uczniom lub klientom technikę opartą na mitach, przesądach, albo też owinę moje nauczanie w “sekrety”, nie dając żadnego wytłumaczenia, to jedynie zmniejszę autonomię moich studentów czy klientów. To byłoby spowodowane albo moją ignorancją, albo chęcią ustawienia się w centralnej pozycji. Stąd to czynienie z Feng Shui czegoś tajemniczego, ukrytego czy ezoterycznego, ze mną oczywiście w roli medium, trzymającego klucz, a Ty możesz pójść dalej tylko poprzez mój klucz i to oczywiście tylko wtedy, kiedy Ci na to pozwolę. Powinien zostać ustalony pewien bezpośredni i niezakłócony związek pomiędzy studentem a systemem, nigdy między studentem a nauczycielem, tylko Ty i Qi. Obowiązkiem nauczyciela staje się bycie wiecznym studentem i dążenie wciąż dalej. Uczyć, znaczy nie służyć pieniądzom, ani nawet ludziom, ale uniwersalnej Qi, czy też prawdzie. Zawsze jednak dla dobra ogółu. Patrząc na historię świata, jedno widzimy, co nas wszystkich dotyka, gdziekolwiek jesteśmy. Jedno wielkie kłamstwo przenika nasze umysły i krew ( przybiera różne maski zależnie od kultury i regionu). Wmawia się nam, że oświecenie można osiągnąć jedynie poprzez osobę jakiegoś medium, czy to kapłana, nauczyciela czy mistrza. O właśnie: “Ja czuję Qi, Ty nie, więc musisz się ode mnie uczyć”. Albo: “Mam kontakt z duchami, Ty nie, więc Twoja prawda musi wyjść przeze mnie”. Albo też: “Ja siedzę w chińskich tekstach, Ty nie, więc to co niektórzy wiedzą, dla Ciebie jest sekretem”. W tym miejscu trzeba powiedzieć, że co do odpowiedzialnego nauczania, to tylko zdrowy rozsądek, że uczniowi z żółtym pasem można powiedzieć inne rzeczy niż temu samemu uczniowi z czarnym pasem, ale tu chodzi o mądry powód oparty na rozsądnej dydaktyce. To już zupełnie inna bajka, gdy jakiś nauczyciel sprawi, że uwierzysz , iż na czarnym poziomie wydarzy się coś niesamowitego i że staniesz się inną osobą, zdolną “widzieć” sekretne rzeczy. To jest kłamstwo. Dlatego, radzę, abyś wszystko co wiesz, gromadził w jakimś miejscu, w dokumentach na komputerze. Zapisz wszystko, co przeczytałeś, usłyszałeś, zobaczyłeś na seminarium (niezależnie od tego, kto je prowadził, nawet jakieś bożyszcze), i rozbierz to na części, aż nie stwierdzisz, co z tego jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem i poparte solidnym wytłumaczeniem, a z drugiej strony co wydaje Ci się mitem, co nie ma wyjaśnienia. Zostanie Ci niezła lista, na pewno się zdziwisz. Potem spotkaj się znów z nauczycielem i poproś o wyjaśnienia. Tak, jeżeli nieszczęście zaczyna się już w postaci kłamstwa, że do oświecenia możesz dojść tylko poprzez jakiegoś pośrednika, to katastrofą staje się zwykłe mechaniczne kopiowanie bez udziału zdrowego rozsądku. Reszta jest dostępna na forum feng shui: